| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| numizmatyka - 5 rubli ;'; części samochodowe - giełda ;'; Mercedes Poznań - sprzedaż ;'; |
| Podróże / Paryż autobusem czyli uwaga na ORBIS |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Paweł S.
|
Posted: 13 Sier 2008 23:00:20 Witam! Trochę przez zabieganie, a trochę intencjonalnie, dopiero teraz piszę o zdarzeniu, które miało miejsce na początku lipca. Mowa o wycieczce autokarowej do Paryża (pn. "Partyż i zamki nad Loarą"). Wycieczka zorganizowana przez PBP "ORBIS" Sp. z o.o. Turystyka Autokarowa w Olsztynie Zakupiliśmy ją z pewnym wyprzedzeniem (2-miesięcznym) u pośrednika. Czego dotyczy przestroga? Nie programu wycieczki i jego realizacji, nie zakwaterowania i obsługi pilota (w zasadniczej części swoich zadań się sprawdził). Dotyczy natomiast autokaru, jakim przyszło nam się przemieszczać. Poszukując właściwej oferty oczekiwaliśmy takiej, w której odjazd miałby miejsce z Torunia (naszego miejsca zamieszkania). Od pośrednika (wyżej wymienionego), który dowiadywał się u organizatora, uzyskaliśmy informację, że z Torunia będzie nas zabierał autokar docelowy (czyli jadący na wycieczkę do Francji). Miał jedynie po drodze zabrać wycieczkowiczów z Bydgoszczy. Było jednak inaczej - o wyznaczonej godzinie przyjechał bus (z Poznania), który zabrał nas i pasażerów z Bydgoszczy do Torzymia (a w zasadzie jego okolic). Pod zajazdem "Nevada" (okolice Torzymia) zostaliśmy pozostawieni sami sobie z informacją, że "za 45 minut przyjadą autokary". Dopiero na moją i innych uczestników usilną prośbę, po uzyskaniu takiej zgody telefonicznie, kierowca busa skłonny był przekazać numer telefonu do pilota wycieczki. Jak się okazało, pod wspomniany zajazd zajechały dwa autokary, zwożące wycieczkowiczów w zasadzie z całej Polski, by tu dokonać podziału na dwa kierunki - jeden do Paryża, a drugi do "stolic Europy". Już w momencie "przetasowywania się" uczestników usłyszeliśmy od pasażerów "naszego" autokaru, że "coś się z nim dzieje", że grzeje się, że są jakieś problemy z klimatyzacją... Pewnym tego dowodem mógł być fakt, że zaraz po przejeździe pod zajazd Nevada kierowcy otworzyli klapę silnika i coś tam majsterkowali. O jego "niepełnosprawności" przekonalem się dość szybko - zauważyłem, że oparcie mojego siedzenia nie rozkłada się do tyłu. Proszę przejechać się przez noc siedząc w pozycji wyprostowanej mając oparcie fotela z przodu 20-30 cm przed nosem (gdyż fotel uczestnika wycieczki siedzącego przede mną był sprawny i się rozkładał). Na mój monit na jednym z postojów kierowca stwierdził, że to zapewne "jakiś problem z siłownikiem", ale on nie jest w stanie nic z tym zrobić na trasie?! Więc jechałem tak do samego Paryża! Moje pytanie, czy autokar jest sprawdzany przed wyjazdem w trasę, pozostało bez odpowiedzi. Awaria została usunięta rzeczywiście w Paryżu. Kolejnym problemem było siedzisko fotela mojej żony, które ... po prostu było urwane! Oględziny kierowcy przyniosły kolejną "niespodziankę": "Tam nie ma śrub, są same podkładki..." Siedziska przynajmniej dwóch innych foteli nie zostały naprawione do końca podróży (do powrotu do kraju)! Dodam, iż takich "usterek" było zdecydowanie więcej w całym autobusie. Informacja na stronie internetowej ORBIS TRAVEL mówi, iż cena obejmuje m.in.: "przejazd komfortowym autokarem (barek, klimatyzacja, WC)" . O komforcie (siedzeń) już pisałem Teraz więc o kolejnych punktach oferty. Na początku podróży zostaliśmy poinformowani, że barek i owszem jest, ale nie ma w nim ...napojów chłodzących!!! W lipcu! Teraz WC. Otóż pilot wycieczki ogłosił, że i owszem WC w autokarze jest, ale ..."będziemy z niego korzystać naprawdę tylko w sytuacjach awaryjnych" gdyż (i tu UWAGA) "istnieje takie prawdopodobieństwo, że będziemy musieli z TYM jeździć aż do Polski"!?!?! Z tego co wiem, w cywilizowanych krajach autokary wyposażone w opcję "WC" udostępniają ją (tę opcję) podróżnym, a w sytuacji zapełnienia zbiornika opróżniają go w określonych miejscach. Ale to kosztuje - i pieniądze, i wysiłek (zapewne nie tylko fizyczny, ale i psychiczny...). Nie wiem co w przypadku naszej wycieczki przeważyło, choć mogę się domyślać, że pewnie jedno i drugie. Dlaczego? Odpowiedzi dostarczył powrót. Całą drogę do Paryża oraz w trakcie pobytu we Francji wycieczkowicze karnie wstrzymywali ewentualne potrzeby fizjologiczne i załatwiali je podczas postojów. Jednak w trakcie drogi powrotnej (kiedy usłyszeliśmy, że przecież można korzystać z toalety"!) jedno dziecko miało taką "awaryjną" potrzebę. Kiedy skorzystało z WC, po autokarze rozniósł się "zapach" przebijający "aromaty" serów francuskich, jakie przewozili niektórzy uczestnicy wycieczki. W trakcie pobytu w Paryżu harmonogram wycieczki był napięty (liczyliśmy się z tym), a pilot przestrzegał, byśmy punktualnie stawiali się na miejsca zbiórek. Autokar prawie zawsze przyjeżdżał ze sporym opóźnieniem (nawet do godziny)! Przez cały czas zresztą odnosiłem wrażenie (inni uczestnicy wycieczki też), że kierowcy autokaru są po raz pierwszy w Paryżu i po raz pierwszy używają GPS-a (kierując się np. jego wskazaniami dotyczącymi planowanego czasu przejazdu z miejsca do miejsca, bez uwzględniania możliwych korków i innych utrudnień drogowych). Sam pilot zresztą dawał temu wyraz, niejednokrotnie korygując trasę jazdy, wybieraną przez kierowców. Kiepski stan techniczny autokaru potwierdziła podróż powrotna. Za Brukselą, w trakcie przerwy na jakiejś stacji, kilka osób zauważyło jakiś wyciek spod autobusu. Kierowca obronnie wykręcił się (tak teraz myślę) odpowiedzią; "Co, już nie można nawet umyć rąk?!" (wskazując na rzekome pochodzenia wycieku). Kilkanaście kilometrów przed granicą Niemiec autokar stanął na stacji. Gdy przerwa przedłużała (trwała godzinę) zapytałem pilota "czy już należy się martwić?". Wówczas dopiero uzyskaliśmy odpowiedź,, że ...pękł przewód paliwowy! Awarie się zdarzają, nawet w nowych autobusach (choć ten do nowych naprawdę nie należał; ponoć 10-latek)). Jednak sposób podejścia do naprawy wywołał niepokój, a u niektórych wycieczkowiczów wręcz silne zdenerwowanie. Ale jeżeli zważymy na następujące okoliczności, to chyba nie ma czemu się dziwić: - ślady lutowania na przewodzie (dostarczające informacji, że to już nie pierwszy raz miała miejsce taka awaria, a mimo to autokar wyjechał na trasę z naprawianą częścią!), - głosy opinii wypowiadanych przez tych kierowców, którzy chcieli kleić ten przewód (szukali Poxipolu!) Obrazu dopełniał widok kierowców stojących nad otwartą klapą silnika z papierosem w zębach! Bagatela, że paliwko ciurkało sobie bokiem, a opary benzyny unosiły sie w szędzie... Dopiero bunt na pokładzie, czyli protesty uczestników wycieczki spowodowały, że ściągnięto najpierw pomoc techniczną, a jak ta nic nie wskórała, rano gdzieś załatwiono nowy przewód (a my mieliśmy przymusowy nocleg w autobusie) Z tego co wiem, autokar i jego obsługa była wynajęta przez ORBIS (napis na autobusie wieścił nazwę "Intertrans", ale nie wiem, czy to nazwa owej podnajętej firmy). Po powrocie złożyłem reklamację (spore fragmenty opisu pochodzą właśnie z tamtego pisma) i czekam na odpowiedź. Nagłaśniam tę sprawę, bo obiecałem to sobie. Przestrzegając innych, by dokładnie sprawdzali swoje umowy i upewniali się w zakresie stanu technicznego autokaru. Zauważmy, że zdarzenia ostatnich miesięcy (niektóre tragiczne), o których informują media, wręcz na to wskazują! Zakładam, że organizatorzy wycieczek wiedzą, że zdecydowana większość uczestników zareaguje tak jak my. To znaczy, nawet w sytuacji pewnych niepokojących sygnałów dotyczących stanu technicznego autokaru, będą woleli raczej jechać - mając w alternatywie być może i kilkanaście godzin oczekliwania na inny, sprawniejszy środek transportu. Sypie się program wyieczki - terminów przejazu, zakwaterowania itd. itd. Może jednak nagłaśnianie takich zdarzeń zaowocuje zwiększoną czujnością nas - klientów i stawianiem określonych (i realnych) wymagań od biur podróży? A może stworzyć "pręgierz" tu i ówdzie w Sieci? Przejrzałem wiadomości zamieszczane w tej grupie i nie odnalazłem takiego wątku, choć pojawiają się czasem - jak widzę - informacje o nierzetelnych organizatorach turystyki. Pozdrawiam Paweł |
| gasper
|
Posted: 16 Sier 2008 06:48:15 - ślady lutowania na przewodzie (dostarczające informacji, że to już nie
pierwszy raz miała miejsce taka awaria, a mimo to autokar wyjechał na trasę z naprawianą częścią!), A miał wyjechać z nienaprawioną? Obrazu dopełniał widok kierowców stojących nad otwartą klapą silnika z
papierosem w zębach! Bagatela, że paliwko ciurkało sobie bokiem, a opary benzyny unosiły sie w szędzie... skąd tam benzyna? i co to jest sząd? ;) Pozdrawiam p.s. nigdy nie zrozumiem ludzi podróżujących autobusem w lipcu na tak odległe trasy |
| Paweł S.
|
Posted: 16 Sier 2008 10:57:07 Witam! - ślady lutowania na przewodzie (dostarczające informacji, że to już nie
pierwszy raz miała miejsce taka awaria, a mimo to autokar wyjechał na trasę z naprawianą częścią!), A miał wyjechać z nienaprawioną? Wydaje mi się, że po każdej _awaryjnej_ naprawie powinien wymienić daną część na nową po powrocie z trasy. A Ty jak uważasz? skąd tam benzyna? i co to jest sząd? ;)
Przeoczenie - powinno być paliwo. Przepraszam też za błąd. Zapewne trudność spowodowało połączenie wolnej litery z resztą wyrazu. Wyjaśniam więc "gasperowi" - powinno być "wszędzie" p.s. nigdy nie zrozumiem ludzi podróżujących autobusem w lipcu na tak
odległe trasy No cóż - nigdy nie mów nigdy... Paweł |
| gasper
|
Posted: 16 Sier 2008 11:25:22 pierwszy raz miała miejsce taka awaria, a mimo to autokar wyjechał na trasę
z naprawianą częścią!), A miał wyjechać z nienaprawioną? Wydaje mi się, że po każdej _awaryjnej_ naprawie powinien wymienić daną część na nową po powrocie z trasy. jak coś jest naprawione to nie zawsze trzeba to wymieniać na nowe - może pewnie po każdej awarii kupować nowy autobus? p.s. nigdy nie zrozumiem ludzi podróżujących autobusem w lipcu na tak odległe
trasy No cóż - nigdy nie mów nigdy... w tym przypadku mówie nigdy, zeby nie musieć potem pisać listów z żalami ;) |
| Paweł S.
|
Posted: 16 Sier 2008 21:27:49 Witam! jak coś jest naprawione to nie zawsze trzeba to wymieniać na nowe - może
pewnie po każdej awarii kupować nowy autobus? Nieuprawnione uogólnienie, choć być może trudno Ci tu zrozumieć. [Przez cały czas próbujesz czymś dotknąć, nie wiem tylko dlaczego?] Co do autobusu - tak, są sytuacje w których wypadałoby czasem kupić nowy autobus. Podpowiem: gdy naprawa starego mija się z celem (mowa o nieretowności takiego zabiegu, o stopniu jego zużycia). Niestetym, niektóre firmy myślą podobnie jak Ty, oszczędzając na wszystkim i wszystkich. Po co kupować nowe części jak stare można jeszcze podwiązać sznurkiem, albo skleić - jak sugerowali wspomniani przeze mnie kierowcy - Poxipolem? I żeby nie było wątpliwości - nie sugeruję, że ów autobus cały był do wymiany. Twierdzę natomiast, że był nieprzygotowany do zorganizowanej wycieczki. Ot i tyle! Taką część jak wspomniana można naprawić _awaryjnie_ (co nie oznacza wcale - niebezpiecznie!), by dojechać do miejsca przeznaczenia i wymienić ją na _nową_ (w takim przypadku), bądź wolną od wad. W niektórych sytuacjach można zastosować jakąś część używaną o ile jest _nienaprawiana_ , bądź skutecznie naprawiona. Nie dotyczy to przewodu paliwa! Moim zdaniem! w tym przypadku mówie nigdy, zeby nie musieć potem pisać listów z żalami
;) Trochę to zabawne, ale przeanalizujmy. "W takim przypadku mówię nigdy" - czyli nigdy nie jeżdżę na wycieczki autokarowe w lipcu (gorąco), czy tak? A co to ma wspólnego z niesprawnym autobusem? Chyba, że zakładasz, że autobusy psują się w lipcu (bo gorąco)...? Jeśli tak, to nasuwa się jeden komentarz (nawiązujący do "klimatu" tej wycieczki): "Tak, a najlepsze kasztany są na placu Pigalle".... Z Twojej "wypowiedzi" wynika, że nic się nie stało, wszystko było w porządku, w tym autokar. Jedynym błędem (moim) było wybieranie się na wycieczkę w lipcu. Masz prawo do takiej opinii. Ja myślę inaczej. A swój list wolę nazywać przestrogą. Pozdrawiam Paweł P.S. Ale gdybyś tak naprawdę myślał (bo jednak wolę założyć, że to jednak dlatego, że się nudzisz), to mam nadzieję, że nie zajmujesz się organizacją turystyki dla innych osob.. Szczerze i uczciwie to mówię! Nie chodzi mi wcale o jakieś osobiste przytyki. Taka bowiem strategi działania i takie myślenie u organizatora wycieczek byłyby po prostu niebezpieczne. Choć z drugiej strony - przecież nie zrorganizowałbyś żadnej wycieczki autokarowej w lipcu (w czerwcu i w sierpniu zapewne też nie?)... Ale jeździć na wycieczki - dajmy na to - w lutym, w Twoim autokarze, z "łysmi" oponami...? Nie, też bym nie chciał! |
| gasper
|
Posted: 17 Sier 2008 08:51:54 Trochę to zabawne, ale przeanalizujmy. "W takim przypadku mówię nigdy" - czyli
nigdy nie jeżdżę na wycieczki autokarowe w lipcu (gorąco), czy tak? A co to ma wspólnego z niesprawnym autobusem? Chyba, że zakładasz, że autobusy psują się w lipcu (bo gorąco)...? wycieczka w lipcu autokarem do Francji to moim zdaniem męczarnia, co potwierdza Twój przypadek Ale gdybyś tak naprawdę myślał (bo jednak wolę założyć, że to jednak dlatego,
że się nudzisz), to mam nadzieję, że nie zajmujesz się organizacją turystyki dla innych osob.. nie zajmuje sie organizacją wycieczek (za wyjątkiem organizacji wyjazdu dla mojej rodziny) |
| . 1 . 2 . >> |
|
użytkownicy Czas ładowania strony (sek.): 0.512 miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności }{ kabarety komiksy pozycjonowanie stron giełda ogrody-budowlane |