| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| numizmatyka - 5 rubli ;'; części samochodowe - giełda ;'; Mercedes Poznań - sprzedaż ;'; |
| Podróże / Po prostu temat |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 . 11 . 12 . 13 . 14 . 15 . 16 .... 67 . 68 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Mikołaj
|
Posted: 9 Cze 1997 15:11:46 Czesc! Bylem dwa razy w Turcji i (w zeszlym roku) w Syrii, chetnie podziele sie informacjami. Tylko ze trudno jest napisac wszystko - sprecyzuj to, co chcialbys wiedziec. Ja tez mam pytanie - co szczegolnie polecilbys w Syrii ? Mikolaj |
| Borys
|
Posted: 9 Cze 1997 02:54:38 Koniecznie na liste! B. Ja rowniez sie pisze na ten dziennik z Indiii. Wrzuc go jesli mozesz
na Tr4ampa pod Maciej Stanecki albo bezposrednio na moj adres Dzieki. ************************************************************* Borys http://www.polbox.com/c/collie "Mysle, wiec jestem" - powiedzial policjant. I znikl. |
| Anti-WARTA Campaign Ltd
|
Posted: 3 Lip 1997 00:28:48 GROZNA PAJECZYNA [Trybuna Robotnicza - Listopad 1996] Negatywna kampania w Internecie przeciwko "Warcie" tak powaznie nadszarpnela wizerunek firmy, ze ta byc moze zdecyduje sie na zawarcie ugody. WARSZAWA - Na stronach "swiatowej pajeczyny" (World Wide Web), na dwoch serwerach komputerowych w Szwecji i Stanach Zjednoczonych od pazdziernika na stale pojawily sie publikacje ostrzegajace przed ubezpieczaniem sie w Towarzystwie Ubezpieczen i Reasekuracji "Warta". Wprowadzil je do Internetu Christopher Krokos z USA. Po raz pierwszy o jego akcji "Warta" dowiedziala sie od reportera "TSl". Niechec Ch. Krokosa do "Warty" wziela sie stad, ze podczas pobytu w USA powaznie zachorowala jego tesciowa, Irena Majewska, ktora zawarla umowe z tym towarzystwem na wypadek pobytu w szpitalu, nieszczesliwych wypadkow i smierci. Krokos twierdzil, ze firma nie wywiazala sie z umowy i tesciowa sama musiala zaplacic za leczenie, co powaznie naruszylo jego budzet domowy, gdyz on musial pokryc koszty. Uwazal, ze zostal przez "Warte" oszukany, stracil do firmy zaufanie i zaczal wszystkich informowac o tym fakcie. Apelowal rowniez aby nie korzystac z uslug "Warty". W ramach wolnosci slowa kazdy ma bowiem prawo glosic w Internecie niepopularne tresci. Krokos oprocz wysylania listow do centrali "Warty" (poczatkowo bez odzewu) zaczal wysylac sprawozdania ze swej prywatnej kampanii przeciwko niej do uzytkownikow Internetu. Kiedy jednak zaczal pisac o firmie jako "nierzetelnej i oszukanczej" oraz ze "Warta" powstala zaraz po "Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Pazdziernikowej", prawnicy firmy na powaznie zajeli sie ocena antykampanii. Dla towarzystwa ubezpieczeniowego najwiekszym kapitalem jest bowiem dobre imie. - Popelnilismy blad, bo nie docenilismy jego determinacji - przyznal dyrektor ds. marketingu "Warty" Zbigniew Augustynowicz. Dyrektor nie chcial oceniac strat, jakie firma poniosla podczas kilku miesiecy tej negatywnej kampanii. Musialy byc jednak dotkliwe, skoro kilka dni temu Towarzystwo rozwazalo pojscie na ugode. Nieoficjalnie, bo oficjalnie rzecznik prasowy "Warty" temu zaprzecza, nie wyklucza sie zawarcia porozumienia w sprawie zwrotu kosztow leczenia I. Majewskiej. Krokos natomiast mialby w momencie wywiazania sie ubezpieczenia ze zobowiazan wycofac sie z kampanii prowadzonej w gazetach, radiu, telewizji i Internecie. Jego strony WWW "Anti-Warta SA Campaign by Christopher Krokos" natomiast zostalyby przeksztalcone w strony promujace towarzystwo i jego ubezpieczenia. --- TOMASZ SZYMBORSKI ----- Christopher A Krokos USA Anti-WARTA Campaign Ltd TUiR WARTA SA Insurance Co., Warsaw, P O L A N D URL: http://members.tripod.com/~krokos/WARTA.HTM [I will never buy again any Insurance from WARTA] |
| Tomasz Sadlik
|
Posted: 28 Lip 1997 10:08:33 Z pamietnika [doswiadczonego] pilota: Po pierwsze pilotaz w Polsce wiaze sie niestety z dwiema sferami zupelnie abstrakcyjnymi dla wielu przyszlych pilotow w Polsce i takze dla wielu pilotow-moich kolegow pracujacych za granica. 1. Prowadzenie autokaru: od siedmiu lat prowadze wycieczki do wielu krajow, w tym do Hiszpanii, Portugalii, Francji... . Tylko ostatnio udalo mi sie spotkac kierowce/ow, ktorzy potrafili dojechac gdzies sami, a bylo to w Paryzu, i chodzilo o trase Centrum Pompidou-Wieza Eiffla [wylaczam tu oczywiscie rejsy regularne, tzw. linie]. Poza tym, kierowcy tras nie znaja, i to zarowno przejazdowych [z pewnymi wyjatkami, na przyklad Cieszyn-Wenecja-Monaco, czy Olszyna-Calais, lub Cieszyn-Ayvalik-Kusadasi] jak i [zwlaszcza] w miastach. Prosze sobie wyobrazic w takiej sytuacji nie tylko Panska siostre [to tylko przyklad, przepraszam], ktora chce "przy okazji poznac, zwiedzic...". I prosze sobie dopowiedziec, ze chodzi o droga wycieczke objazdowa po Hiszpanii.... 10 miast, dziesiatki obiektow i obiekcikow... . A tego na kursach pilotow nie ucza. Oczywiscie, piloci z Anglii czy Niemiec sie z tego smieja: u nich kierowca jadacy na dana trase zna [to jego obowiazek] trasy przejazdowe, a wynajety miejscowy przewodnik pokaze mu droge w miescie. 2. I tu dochodzimy do punktu drugiego: przewodnik. Polskie biura podrozy wynajmujac pilota rozumieja, i czesto jest to w umowie!!!, ze wynajmuja przy tym przewodnika. A wiec biedna [przepraszam raz jeszcze za okreslenie Pana siostry] swiezo upieczona pilotka musi wykazac sie wiedza ogolna o kraju, ale nie tylko. Wchodzac do bazyliki Matki Boskiej del Pilar, powinna sie orientowac nie tylko w godzinach otwarcia [siesta!!!!], czy i w jakiej cenie sa bilety, gdzie je kupowac, ale takze w jaki sposob oddac powinni czesc Ci uczestnicy wycieczki, ktorzy sa wierzacy!!! [ wtym wypadku obejsc dookola kaplice Matki Boskiej i od tylu ucalowac slup, na ktorym stoi postac Matki Boskiej]. Idem w Montserrat, Lourdes, Fatimie, etc. Ale to sa drobiazgi. Nawet uzbrojona w wiedze, Pana siostra moze nie miec szansy sie nia popisac...bo musi sie ukrywac! Polskiemu pilotowi nie wolno byc przewodnikiem w Prado, Alhambrze, ale takze w katedrze w Barcelonie i stu innych miejscach. W niektorych z nich jest to absolutnie niemozliwe: Escorial, Prado, Alhambra [w Hiszpanii], Luwr, i wiele innych i jedynym wyjsciem pozostaje wynajac dla grupy przewodnika, a potem...tlumaczyc, zebrac pieniadze, sprawdzic, zaplacic przewodnikowi i ... adieu. W katedrze w Barcelonie straznicy zakazuja komentarzy wewnatrz calej ogromnej i przebogatej katedry. Idem w Sewilli, ale tam mozna sie jeszcze "przemknac". Lepiej jest w Toledo, Burgos, o wiele lepiej w Salamance i Zaragoza. Takich miejsc jak Alhambra, czy katedra w Barcelonie jest coraz wiecej, ale tego biura podrozy nie przyjmuja do wiadomosci, albo ignoruja. 3. Opiekun. Po dniu pelnym wrazen i w jego trakcie, naturalnie, polski pilot jest takze tzw. opiekunem. Dla kolegow-pilotow z zachodu jest to glowne zadanie: mily usmiech, kawa podana we wlasciwym momencie, meldowanie w hotelu, czasem, bardzo rzadko - tlumaczenie w razie jakiegos wypadku nie daj boze, lub utraty paszportu. Moj kolega z zachodu w poludnie ma czas cos zjesc i to nie hot-doga w tempie godnym maratonczyka, pomiedzy zwiedzaniem obiektu X w miescie Y, a przejazdem [prowadzenie kierowcow] z tegoz miasta Y do miasta Z pod obiekt P, a potem pod hotel w miescie M. Dla polskiego pilota to wszystko sie kumuluje: - prowadzenie kierowcow - zaparkowanie autokaru przed zwiedzaniem[bo, naturalnie, parking nie zawsze jest w poblizu miejsca zwiedzania, a autokar nie moze stac w miejscu niedozwolonym, wiec trzeba jakos zalatwic, zeby w czasie, gdy bedziemy zwiedzac nie przyszedl policjant i nie kazal kierowcom odjechac. A kierowcy nie tylko nie znaja miasta, ba nie maja jego planu, nie znaja jezyka, etc. Oczywiscie to nie jest ich wina, ale z punktu widzenia pilota...] - oprowadzenie grupy [komentarz] - przejazd do punktu B, nastepnego punktu programu - powtorzenie czynnosci razy dwa, trzy, czasem nawet szesc - przejazd do hotelu [dysponujac adresem, czasem planem, i wlasnym jezykiem] - zakwaterowanie - kolacja - mily usmiech i...opieka. Nie dziwcie sie, ze ten ostatni punkt czasem jest slaby, bo po 14 godzinach pracy, i to pracy intensywnej, wymagajacej skupienia uwagi niemal bez przerwy, kiedy to jak w kalejdoskopie, przez 16 dni z rzedu przewijaja sie miasta, obiekty, hotele, kilometry [np. 8500 w 16 dnii, to ile to jest srednio na dzien?], objazdy, waskie ulice. A pilot [UWAGA: TRUIZM] jest tez tylko czlowiekiem. Jezeli do powyzszego dodamy kazdego wieczoru odprowadzenie autokaru na parking [pod hotelem bywa nieczesto...] i powrot do hotelu, przygotowanie do nastepnego dnia, sprawdzenie hotelu nastepnego dnia, trasy, przejazdu, miasta.... . Z punktu widzenia klienta wyglada to zupelnie inaczej. Pilot [naturalnie!!!] zna cala trase, bo byl na niej co najmniej 10-cio krotnie. Zna ceny wstepu do obiektow. Wie co, gdzie i za ile [nie daj boze biednemu pilotowi doradzic sklep, gdzie nie ma okreslonego typu kamery video, lub jest ona, wedlug jego pojecia, za droga, jak mi sie to zdarzylo niedawno w Andorze, a klient, jak twierdzi, jechal specjalnie dlatego, zeby ta wlasnie kamere sobie kupic!]. Nie daj boze, zeby w Ceucie, gdzie rzeczywiscie jest taniej niz w Andorze, jezeli chodzi o tego typu sprzet, byla akurat niedziela..... . Niedopuszczalne! Pilot wie, gdzie sa parkingi, sklepy, stoliki do konsumpcji kanapek na parkingu przy autostradzie. Zaleta pilota jest wiedza na temat bezplatnych toalet, tanszych sklepow, miejsc degustacji wina. Pilot jest historykiem sztuki, archeologiem, lingwista, psychologiem. [To pierwsze okreslenie a propos pewnej pilotki z Niemiec, spotkanej w Fatimie: jej grupa byla zakwaterowana w tym samym hotelu, co nasza. Nastepnego dnia mielismy zwiedzac klasztor w la Batalha. Moja niemiecka kolezanka na moje pytanie, jaki ma jutro program odparla: Batalha. Po czym dodala, ze jedzie bez przewodnika portugalskiego,... ale cos mi pokaze. Pokazala mi skladanke z pocztowek. Od wewnatrz notatki. Mrugniecie okiem. To czytam w autobusie, nigdy nie komentuje wenwatrz obiektow - nie jestem przeciez historykiem sztuki! Po czym odeszla, usmiechnieta, pytajac o samopoczucie rownie zrelaksowanych turystow z Niemiec... . To norma, ktora potwierdzaja wszyscy spotkani piloci z zachodu. Polscy koledzy - nie]. 4. I tu dochodzimy do punktu 4: klopoty. Program, jakim wiekszosc biur w Polsce przyciaga klientow na wycieczki objazdowe, jest zwykle naciagniety. Delikatnie mowiac. 8500 km., 16 miast, trzy kraje w 16 dni - fantastycznie. Odpowiedzialny: pilot. Nie ma czasu na korki na drodze, awarie, nieprzewidziane sytuacje. A jezeli jeszcze kierowcy upieraja sie, zeby jechac z predkoscia dozwolona, np. 80 km/h??? Dla takiego programu to katastrofa, ale pilot nie ma prawa powiedziec - jedzmy szybciej. Najwyzej uslyszy - placisz mandaty? Bo, naturalnie, na mandaty kierowcow nie stac, bo niby z jakiej racji. Autokar: Kolo? Bagatela. 1 godzina straty na poczatek. Ale potem: trzeba zalatwic zapasowe, bo gdyby sytuacja sie powtorzyla, to koniec. Kierowcy nie maja dosc gotowki, zeby zplacic za sciagnieta w trybie SOS pomoc drogowa we Francji, wiec trzeba byc gotowym na kazda ewentualnosc, bo inaczej.... . A wiec: odszukanie wlasciwego warsztatu [nie takie proste, jak sie wydaje, bo musi miec opony do autobusu, najlepiej uzywane bieznikowane Michelin, albo Goodyear, bo na nowe nie ma pieniedzy], przejazd tamze plus 1-2 godziny pracy, rachunek, i w droge. A program i te 200 km. dziennego przejazdu??? Dobrze, jezeli warsztat jest przy drodze, a najlepiej w poblizu scislego centrum i turysci moga w tym czasie.... . Ale nawet wtedy nie jest dobrze. Na ostatniej trasie udalo mi sie bez straty, pod woch zatrzymaniach, znalezc przy naszej trasie przejazdu odpowiedni warsztat. Niedaleko bylo przepiekne miasteczko andlauzyjskie Arcos de la Frontera, ale to 5 km., wiec wobec perspektywy trzymania turystow przy warsztacie przez 2 godziny, zdecydowalem sie wjechac do miasteczka [uwaga na waskie uliczki z duzym autokarem!!!] zachwyceni, dziekowali, zrobili zdjecia, spacer, sjesta... . Raj na ziemi, marzenie kazdego turysty. Bardzo ich przepraszalem, bo wiedzialem, ze to sie moze odbic na programie, lub, co gorsza, na godzinie przyjazdu do hotelu, lub... . Uznali mnie za hipokryte. Po naprawie wyjechalismy w trase, skrocilem troche program w m. Ronda, kolebce nowoczesnej tauromachii, i dalej na Costa del Sol. Przyjechalismy o g. 22.10. Pech chcial, ze kontrahent hiszpanski nie zamowil programowej kolacji, a wiec restauracje zamknieto o g. 22.00, zgodnie z planem. Moi klienci byli wsciekli. Doslownie. Czas pracy kierowcow: naduzywany przez wiekszosc z biur. Odpowiedzialny: pilot, jezeli kaze kierowcom jechac mimo przekroczenia czasu pracy, a oni posluchaja, mimo, ze to oni odpowiadaja finansowo i KARNIE w przypadku wypadku, czy kontroli policji. Wspolodpowiedzialny: pilot. [a czas pracy pilota????] Zdrowie. Kazde klopoty sa nieprzyjemne. Dla zainteresowanego - oczywiscie. Ale i dla grupy. W sytuacji, gdy tylko pilot posluguje sie j. hiszpanskim, grupa pozostaje na 2-4 godzin bez pilota i bez programu. Pilot w tym, czasie musi asystowac poszkodowanemu, bo nie porozumie sie z lekarzem, czekac w przychodni lub pogotowiu, rentgen, etc. Program lezy, ludzie sa wsciekli. Tracimy czas przez pania X, uslyszymy. Wina naturalnie pilota. Przy jednej z ostatnich wycieczek po 12 dniach ciezkiego zwiedzania [Hiszpania i Portugalia] po przekroczeniu granicy portugalsko-hiszpanskiej w Badajoz w drodze z Lizbony do Madrytu, podchodzi do mnie pani i oswiadcza, ze na pokladzie sa co najmniej trzy osoby chore, wymagajace lekarstw, ktorych ona juz nie ma [dala wszystkie jakie miala] i trzeba isc do lekarza, bo ona "nie odpowiada za stan zdrowia CALEJ grupy". Po tak kategorycznym oswiadczeniu [wczesniej nie mialem zadnych sygnalow na ten temat] pozostalo mi jedno: lekarz. Servicio de urgencias, szpital, potem poszukiwanie otwartej apteki w Badajoz [ktorego nie znalem, i musialem co raz to pytac o droge], i tak dalej. Rezultat: klienci byli wsciekli, owe trzy osoby zaledwie mialy odwage wsiasc do autokaru!!! tak, jak gdyby to byla ich wina, trzy godziny straty. Nawet Pani doktor powiedziala potem, ze zaluje, ze o tym powiedziala. Pilot byl sytuacji jasnej, ale i tak przez to atmosfera sie nie poprawila, a pilot musial jeszcze zrezygnowac z zaplanowanej na ten dzien wizyty w Toledo.... . Przelozyc na dzien nastepny: nie. W programie: Prado, wymiana zapasowego kola [jak wyzej], przejazd przez Saragosse [krotki postoj] na nocleg w Calella.... . Bagatela ok. 680 km.... . Hotele: zwykle 2 lub 3-gwiazdkowe, standard sredni oferowany na takich wycieczkach, przez rozne biura, to nie Ritz, Hilton. Odpowiedzialny: pilot. Pilot zajmuje sie rozdzialem pokoji [bardzo czeste], a potem musi byc w recepcji przez pewien czas, lub pod telefonem, bo tu lazienka cieknie, tam lozka dwupietrowe [zgloszenie o 1 nad ranem, jak to mi sie zdarzylo podczas ostatniej wycieczki]. Nie daj Boze, jezeli kontrahent lub sam hotel, co jest relatywnie czeste na przyklad w Nicei, zmienil grupie hotel na inny, tylko 3 km. dalej i o lepszym standardzie, ale coz tam. Klient musi i tak stracic czas i nerwy, a winny - pilot, oczywiscie. Na kolacje malo warzyw [ze skargi jednej klientki do biura podrozy z wycieczki do Hiszpanii], kolacje o 22.00 lub pozniej [idem]. To skargi klientow wycieczki objazdowej 8500 kilometrow w 16 dni, 16 miast, trzy kraje, i tak dalej.... . Pieniadze: naturalnie klienci wyobrazaja sobie, ze banki znajduja sie wszedzie, sa otwarte 24 godziny na dobe i tak dalej, wiec czesto nie maja chocby kilka tysiecy lirow na przejazd przez Wlochy, ktory dwukrotnie, zajmuje od 8-15 godzin. 50 Frankow na przejazd przez Francje - nieeee!!! To niepotrzebne. Biora wiec dolary, pesety [do Hiszpanii jako kraju docelowego], albo....marki. Panie pilocie, musimy wymienic pieniadze - mozna uslyszec podczas wycieczki. Tres bien - bardzo dobrze. Potem drugi raz, trzeci, piaty... . Punkt ostatni: czy warto byc pilotem. Prawa pilota sa niewielkie. O ile wiem, ma prawo do wypoczynku 8 godzin na dobe, ale to czysta fikcja. Nie ma prawa obrazic sie na niesluszne lub krzywdzace posadzenia, nie mysli sie, ze nazywajac w chwili gniewu pilota "idiota" obraza sie go, nie mysli sie ze pilot w ujetym w programie czasie wolnym moze isc do kina [nieslychane!!!], albo na przyklad, na dyskoteke. Obmawia sie go, gdy napije sie przy grupie piwa, podczas upalow, w czasie psotoju w czasie przejazdu z miasta A do miasta B. Pilot nie ma prawa byc zmeczony, sfrustrowany, nie ma prawa sie pomylic, nie ma prawa nie wiedziec, co to za nowy obelisk stoi na tym placu, panie pilocie, ktory wlasnie mijamy [nie bylo go tam rok wczesniej, a przewodniki o nim milcza]. Nie ma prawa sie pomylic w dacie [bo w przewodniku, panie pilocie pisza inaczej, prosze spojrzec], czy popelnic zwykle lapsus linguae... . A jeszcze powinien byc usmiechniety, zrelaksowany, wypoczety, rozladowywac frustracje uczestnikow, ktorzy liczyli, ze po drodze zobacza to, czy tamto [to przeciez tylko 5 kilometrow od naszej trasy, panie pilocie, na mapie oznaczony jako wyjatkowa atrakcja!!! To czysta zlosliwosc... - cytat z wycieczki objazdowej do Hiszpanii], ale przy tak napietym programie, jest to po prostu niemozliwe [ale my zaplacilismy tyle set zlotych...!]. A powodow do frustracji jest niemalo: toaleta we Wloszech jest platna, a oczekiwalismy, ze nie, katedra w Avila jest akurat dzisiaj zamknieta, bo Avila przygotowuje sie do konsekracji nowego biskupa [dlaczego Pan tego nie przewidzial????], nie mozna zobaczyc Alcazaru w Segowii, bo dowodztwo tamtejszej jednostki ma jakas fete [to skandal, przeciez my tu jestesmy tylko dzisiaj, a przyjechalismy az z Polski, niech Pan im to wytlumaczy, Panie pilocie...!], na katedre w Barcelonie 15 minut? To skandal! Jak Pan moze tlumaczyc wszystko na zewnatrz [por. wyzej], no i jak mozna jechac do Ceuty w niedziele!!! i tak dalej, i tak dalej. W dodatku coraz czesciej uczestnicy uzbrojeni w przewodniki i mniej lub bardziej dokladna wiedze na temat obiektow, zadaja coraz czesciej dodatkowych punktow programu. Od czasu do czasu jest to cala instytucja, w postaci nawet jednego czlowieka. Taki czlowiek potrafii "udowodnic" "zla wole pilota". Wskaze grupie, co mozna by bylo zrobic dodatkowo, udokumentuje to przewodnikiem. Jezeli pilot [ryzykujac nie wykonanie i tak napietego programu standardowego] sie zgodzi, sa wniebowzieci, uczestnicy tez. Ale tez szybko zapominaja i potrafia byc aroganccy i obrazliwi. Bo nastepnego dnia wskaza grupie trzy inne obiekty "ktore sa przeciez po drodze, i warto je zobaczyc". Przejedzamy obok? Co za zlosliwosc ze strony pilota, nic nie robi, tylko psuje nam urlop [cytat z jednej z wycieczek]. Nikt nie bierze pod uwage, ze "wjazd" do miasta, pod obiekt widoczny doskonale z autostrady, np. Carcassonne, trwa przecietnie 30 minut. Autobus turystyczny to nie taksowka. Plus wyjscie i wejscie z autokaru, czesto po drodze toaleta, no bo jak nie skorzystac z toalety, kiedy jest okazja, plus wejscie do miasta lub pod obiekt - 20-30 minut, komentarz [nie zawsze jest sie przygotowanym na takie niespodzianki], czas na fotografie, pamiatki, wyjazd. Minimum: 2 godziny. Mistrzowie w tym zawodzie potrafili "zrobic" Carcassonne poza programem w 1h30. Ale i tak przy napietym programie to samobojstwo, lub prawie. Jezeli pilot sie zgodzi, zrealizuje ten punkt, to ryzykuje barzdo wiele, takze newrow [por. historia z kolem pod Arcos de la Frontera]. Tomasz Sadlik pilot wycieczek zagranicznych tel./fax 012 36 60 45 |
| Andrzej Kubik
|
Posted: 28 Lip 1997 10:30:24 Z pamietnika [doswiadczonego] pilota: Po pierwsze pilotaz w Polsce wiaze sie niestety z dwiema sferami zupelnie abstrakcyjnymi dla wielu przyszlych pilotow w Polsce i takze dla wielu pilotow-moich kolegow pracujacych za granica. ... [horror ze szczegolami] ... Tomasz Sadlik
pilot wycieczek zagranicznych Przepraszam, ale po przeczytaniu tego mam takie pytanko: Jesli ktos, wiedzac to wszystko, pilotuje wycieczki zagraniczne to z ktorym przypadkiem mamy do czynienia: A - jest to jedyny srodek zarabiania pieniedzy jaki mu pozostal ? B - masochista (ale wtedy to jest po prostu przyjemnosc) ? C - jest cos czego nam nie opowiedzial, a co rekompensuje wszelkie opisane niedogodnosci ? 3majcie sie |
| Alex Bereza
|
Posted: 28 Lip 1997 11:17:03 Wszystkiego po trochu, a zalezne jest to od konkretnego człowieka: 1. piloci (najczesciej z duzym stazem), którzy lubia to co robia i sprawia im to przyjemnosc (oczywiscie poza sytuacjami stresogennymi - "ostatni raz jade na tak kiepsko zorganizowanš wycieczke") 2. mlodzi ludzie, którzy w ten sposób zarabiajš pieniadze, przy okazji cos zwiedzajšc (co do kwalifikacji ... oglednie mówiac, róznie) 3. piloci, którzy nastawieni sa na "robienie pieniedzy" (sposobów nie bede wymienial) Mogę sie wypowiadac bez nerwów na taki temat, bo nie ja, tylko moja żona jest pilotem (I kategoria) i ciagle slysze o tej pracy, a czasami takze widzę (zdarza nam się wyjechać razem). Co prawda czuję się wtedy jak turysta III kategorii, bo moja żona nigdy nie ma dla mnie czasu, ale widac wtedy sprawy "z obydwu stron". |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 . 11 . 12 . 13 . 14 . 15 . 16 .... 67 . 68 . >> |
|
użytkownicy Czas ładowania strony (sek.): 0.620 miniBB.net © 2001-2009 Polityka Prywatności }{ kabarety komiksy pozycjonowanie stron giełda ogrody-budowlane |